Kiedy byłam „piękna i młoda” ważyłam 56 kg. Po urodzeniu pierwszego dziecka zostało dodatkowe 3 kg, po urodzeniu drugiego dziecka - następne 3 kg. Potem prowadziłam usilne starania o zrzucenie nadmiaru kilogramów, ale stosowanie kolejnych diet kończyło się na tym, że najpierw trochę chudłam, a potem dwa razy tyle tyłam. W lipcu br., mając na liczniku 68,5 kg, poszłam do Pani Doroty, która ułożyła mi dietę z zastosowaniem błonnika i suplementów. Na diecie nie czuję głodu ani zmęczenia, rozpiera mnie energia i czuję, że mój mózg pracuje na „jakimś lepszym paliwie”. Mimo, że nie należę do osób zdyscyplinowanych i systematycznych (również dotyczy to stosowania się do zaleconej diety) dzisiaj mam już 10 kg mniej. Jestem zadowolona ze swojego wyglądu, pozbyłam się frustracji, że źle się odżywiam i chciałabym coś z tym zrobić, ale nie robię. Po tych kilku miesiącach mam już nawyk regularnego i zdrowego ożywiania się, w mojej torbie z zakupami zawsze znajdują się: woda mineralna, ryba albo chude mięso i dużo warzyw. Kontynuuję zaproponowany prze Panią Dorotę sposób odżywiania się. Myślę, że na gwiazdkę będę mogła wykreślić z mojej listy rzeczy do zrobienia punkt „schudnąć!”
Jeśli ktoś się męczy z odchudzaniem, to bardzo polecam skorzystanie z porad fachowca.
Suchy Las, 24.11.2011 r.

